Czy ja naprawdę za bardzo choroby mamy przeżywam?
Ale czy da się przeżywać mniej?
To poczucie niemocy kiedy każdy lekarz mówi co innego, ja nie potrafię ocenić którego słuchać. Chce się zrobić oczywiście wszystko co się da ale lekarze tego nie ułatwiają.
Grzesiu stwierdził że może by było dobrze połączyć amputację piersi z operacją serca.
Tylko jak to zorganizować?
Tu mam nadzieję Grzesiowi uda się złapać kontakt z lekarzami którzy pomogą podjąć decyzję.
Decyzję niełatwą bo wchodzi w grę przetrwanie narkozy. Ale bez niej mama będzie cierpieć coraz bardziej.
Ja momentami dostaję zupełnego pomieszania w głowie jak próbuję wszystko ogarnąć. Pewnie jakiś dystans mógłby tu pomóc ale jak się zdysnansować do mamy?
Zaświtało światełko że mamie może uda się tego raka ciachnięciem zlikwidować i serce nieco naprawić, byłoby to cudne!
Ciągle brakuje osoby kompetentnej która by mamę sytuację przestudiowała, doradziła wśród kolegów lekarzy. Takiej właśnie osoby brakuje.
A Wy jak sobie z tym radzicie?
Iscriviti a:
Commenti sul post (Atom)
Nessun commento:
Posta un commento