Przepraszam ze ostatnio malo pisze ale ostatnio coprawda sporo sie dzieje, szczegolnie z mojego punktu widzenia bo ganianie po lekarzach i telefony i takietam, ale z tego co duzo sie dzieje na razie malo konkretow wynika.
Postaram sie w najblizszym czasie male streszczenie skreslic.
Jutro do Sadleckiego sie wybieramy ale nie spodziewam sie jakichs szczegolnych nowosci, mam tylko nadzieje ze na Echo wysle i moze cos wytlumaczy lepiej w zwiazku zmamy samopoczuciem bo onkolodzy mowia ze to od plynu w oplucnej ale na sercu pewnie nie koniecznie dobrze sie znaja.
Dobranoc.
21/02/08
06/02/08
środa
No to małe podsumowanie ostatnich dni.
Mama ma miłą pielęgniarkę, potrafi się uśmiechać nawet w taki ponury dzień jak dziś, z tego co zauważyłam wszyscy oprócz niej chodzą dziś struci. Ale po jej dzisiejszej krótkiej wizycie jakoś milej się zrobiło. Była dziś drugi raz. Mama oczywiście niewiadomopoco bardzo się przed tymi wizytami i wtrakcie denerwuje, ale w końcu chyba się przyzwyczai.
Teraz czekamy na wyniki krwi mamy, ma to dostarczyć niezastąpiony Michał. Może będzie wszystko ok. Chodzi o stwierdzenie czy po dodaniu nowego leku na nowotwór nie będzie trzeba zmienić dawkowania acenocumarolu. Pielęgniarka trochę się zdziwiła że sama dr Sadowska nie dała skierowania na badanie krwi, w związku z czym miałam trochę zamieszania. Ale od niedługa te sprawy przejmie chyba nowa doktórka która chyba wpadnie w przyszłym tygodniu. Albo później, jakiś problem z samochodami mają. Na pielęgniarkę też czekamy w przyszłym tygodniu.
Mama wczoraj w świetnej formie była, poszliśmy nawet na małe zakupy i spokojnie sobie po Muszkieterach chodziła, wogóle się nie zmęczyła, widać powietrze jej dobrze zrobiło no i dzień był piękny.
Dziś boli ją głowa i ma lekko podwyższoną temperatuję (37). Ale dziś mało kto w formie, może odpocznie i pogoda się poprawi..
Acha, byliśmy z mamą u dr Tujakowskiego - częstował nas czekoladkami i było miło ogólnie :) Potwierdził terapię hormonalną, dał receptę i kazał wrócić za 3 miesiące do kontroli.
Niech to słońce wróci bo jak nie to się chyba pozabijamy.
Mama ma miłą pielęgniarkę, potrafi się uśmiechać nawet w taki ponury dzień jak dziś, z tego co zauważyłam wszyscy oprócz niej chodzą dziś struci. Ale po jej dzisiejszej krótkiej wizycie jakoś milej się zrobiło. Była dziś drugi raz. Mama oczywiście niewiadomopoco bardzo się przed tymi wizytami i wtrakcie denerwuje, ale w końcu chyba się przyzwyczai.
Teraz czekamy na wyniki krwi mamy, ma to dostarczyć niezastąpiony Michał. Może będzie wszystko ok. Chodzi o stwierdzenie czy po dodaniu nowego leku na nowotwór nie będzie trzeba zmienić dawkowania acenocumarolu. Pielęgniarka trochę się zdziwiła że sama dr Sadowska nie dała skierowania na badanie krwi, w związku z czym miałam trochę zamieszania. Ale od niedługa te sprawy przejmie chyba nowa doktórka która chyba wpadnie w przyszłym tygodniu. Albo później, jakiś problem z samochodami mają. Na pielęgniarkę też czekamy w przyszłym tygodniu.
Mama wczoraj w świetnej formie była, poszliśmy nawet na małe zakupy i spokojnie sobie po Muszkieterach chodziła, wogóle się nie zmęczyła, widać powietrze jej dobrze zrobiło no i dzień był piękny.
Dziś boli ją głowa i ma lekko podwyższoną temperatuję (37). Ale dziś mało kto w formie, może odpocznie i pogoda się poprawi..
Acha, byliśmy z mamą u dr Tujakowskiego - częstował nas czekoladkami i było miło ogólnie :) Potwierdził terapię hormonalną, dał receptę i kazał wrócić za 3 miesiące do kontroli.
Niech to słońce wróci bo jak nie to się chyba pozabijamy.
01/02/08
czwartek
Wczoraj rano zawieźliśmy z Grzesiem mamę do dr Sadowskiej
(onkolog). Stwierdziła że mama nie może przyjmować więcej chemii
gdyż robiłaby więcej złego niż sam nowotwór. Została jej
przepisana terapia hormonalna - tableteczki do domu i
pielęgniarka którą w razie potrzeby możemy wzywać do domu.
Wieczorem z Grzesiem i Elą pojechałam do Bydgoszczy do dr
Tujakowskiego pracującego w szpitalu onkologicznym w Bydgoszczy.
Stwierdził że leki hormonalne to dobry wybór, we wtorek idziemy
do niego z mamą na wizytę w szpitalu onkologicznym w Grudziądzu.
To dobry lekarz i fajny człowiek, dał nam dużo nadziei, m.in.
przykładem kobiety starszej od mamy którą leczy od 15 lat właśnie
lekami hormonalnymi.
Jak wróciliśmy wczoraj do domu zastaliśmy miłą niespodziankę -
rodzinę Winiarskich i furę ruskich pierogów, zaraz się mamie
apetyt poprawił :)
A Grzesiu dal mamie sliczne tulipany na imieniny.

(onkolog). Stwierdziła że mama nie może przyjmować więcej chemii
gdyż robiłaby więcej złego niż sam nowotwór. Została jej
przepisana terapia hormonalna - tableteczki do domu i
pielęgniarka którą w razie potrzeby możemy wzywać do domu.
Wieczorem z Grzesiem i Elą pojechałam do Bydgoszczy do dr
Tujakowskiego pracującego w szpitalu onkologicznym w Bydgoszczy.
Stwierdził że leki hormonalne to dobry wybór, we wtorek idziemy
do niego z mamą na wizytę w szpitalu onkologicznym w Grudziądzu.
To dobry lekarz i fajny człowiek, dał nam dużo nadziei, m.in.
przykładem kobiety starszej od mamy którą leczy od 15 lat właśnie
lekami hormonalnymi.
Jak wróciliśmy wczoraj do domu zastaliśmy miłą niespodziankę -
rodzinę Winiarskich i furę ruskich pierogów, zaraz się mamie
apetyt poprawił :)
A Grzesiu dal mamie sliczne tulipany na imieniny.
Iscriviti a:
Post (Atom)