01/02/08

czwartek

Wczoraj rano zawieźliśmy z Grzesiem mamę do dr Sadowskiej

(onkolog). Stwierdziła że mama nie może przyjmować więcej chemii

gdyż robiłaby więcej złego niż sam nowotwór. Została jej

przepisana terapia hormonalna - tableteczki do domu i

pielęgniarka którą w razie potrzeby możemy wzywać do domu.

Wieczorem z Grzesiem i Elą pojechałam do Bydgoszczy do dr

Tujakowskiego pracującego w szpitalu onkologicznym w Bydgoszczy.

Stwierdził że leki hormonalne to dobry wybór, we wtorek idziemy

do niego z mamą na wizytę w szpitalu onkologicznym w Grudziądzu.

To dobry lekarz i fajny człowiek, dał nam dużo nadziei, m.in.

przykładem kobiety starszej od mamy którą leczy od 15 lat właśnie

lekami hormonalnymi.

Jak wróciliśmy wczoraj do domu zastaliśmy miłą niespodziankę -

rodzinę Winiarskich i furę ruskich pierogów, zaraz się mamie

apetyt poprawił :)

A Grzesiu dal mamie sliczne tulipany na imieniny.





Nessun commento: