28/01/08

Alarm odwołany

Mama zbadała dziś krew, INR jest już wporządku, dr Kawczyński powiedział że musiało wcześniej być coś nie tak z dietą prawdopodobnie i dlatego był problem z krwią. Ale już wporządku. Nic mamie nie przepisał ani nie zmieniał diety.
Gorączka powiedział że może być z powodu stanów zapalnych...

27/01/08

Znowu do szpitala?

Dr Kawczyński kazał wezwać lekarską wizytę domową, lekarz powinien dać skierowanie do szpitala na badanie krwi i ustalenie dalszego postępowania. Mama bardzo na mnie zła że jej spokojną niedzielę zepsułam, mowi ze dopiero przeze mnie sie rozchoruje, no i nie wiem co robić. Nie czuję się na siłach żeby coś wbrew jej woli robić, mama jest bardzo nerwowa. No i powtarza że wszystko moja wina. Do serca nie biorę ale nie wiem co robić.
Też mi żal mamy że nie ma chwili spokoju.

Chyba się nie nadaję

Do jeżdżenia do szpitala może tak. Ale tak poza tym.. nawet w szpitalu nie udało mi się mamy namówić żeby tych jogurcików co jej przynosili nie piła.

Po prostu nie mam tu siły przebicia.
Ewa np. by mamie kurtke zapięła jak wracała ze szpitala a mi się nie udało bo mama wiedziała lepiej i teraz mama smarcze i znowu gorączkuje. Jak jej wiozłam do szpitala ciepłą spódnicę na wyjście to ze strachem że mnie okrzyczy, że się będzie denerwować.

Po prostu to co ja mam do powiedzenia jest nie ważne, ciągle widać jestem za smarkata.

Ma mama od przypnajmniej przedwczoraj sińce na nogach nie wiadomo od czego. Z Grzesiem i z Internetem ustaliliśmy że może to być objaw złego dawkowania acenocumarolu - to bardzo ważny lek. Mamie zwiększyli dawkę w szpitalu, być może ze względu na te jogurciki. No ale co. Usłyszałam od Grzesia że zła dawka może być śmiertelna i że może lepiej zmniejszyć dawkę, po czym on poszedł do kościoła a ja z tym tu zostałam. Próbuję się kontaktować z dr Kawczyńskim ale bezskutecznie. Te sińce niestety zobaczyłam dopiero wczoraj wieczorem, mama je ukrywała. Próbowałam coś delikatnie o tym z mamą i tatą porozmawiać ale tata choć się dość przejął, szybko przeszedł do tematu "kiedy idziemy do kościoła", może by zaprosić Piotra na kawę co by w piecu napalił i do kościoła potem zawiózł. Biedny Piotr. A mama podsumowała że najwyżej umrze i będzie po kłopocie.

Napewno, nawet ze względu na to przeziębienie i gorączki mama powinna porozmawiać z lekarzem, moim zdaniem powinna być to wizyta domowa, mama nie ma siły na obijanie się po przychodniach. Prawdopodobnie trzeba wcześniej zbadać krew. Bo nie je mama już tyle tych jogurcików.. wogóle niewiele je i być może krzepliwość się zmieniła i właśnie - trzeba zmienić dawkowanie leku.

Jak mama wróciła ze szpitala zapakowałam jej leki na tydzień do tych pudełeczek wg wypisu i wiedziałam co wkładałam, no ale mama wiedziała lepiej i nie wzięła jednej tabletki rano, mówiła że to na kaszel i nie potrzebuje. Wzięła ją na noc i nie mogła spać bo to była jak jej tłumaczyłam tabletka odwadniająca i musiała biegać siusiać. A rano tłumaczyłam mamie i pokazywałam te leki i ulotki co jest co - mama wiedziała lepiej.

No i nawet nie wiem jak mama teraz te leki bierze, czy czegoś nie odstawia..

Jadła mama wcześniej w szpitalu wmiarę zdrowo, teraz znowu te przeterminowane, niektóre być może rakotwórcze puszki, popłukane fusy itp.

Sniadanie tacie mama przygotowuje bo wie lepiej co trzeba wypchnąć z lodówki jako pierwsze, objad tylko raz próbowałam zrobić, prawie zdążyłam ale mama się obudziła i dalej robiła po swojemu.

Odechciewa się mamie te plecy opukiwać jak mama tak lekko traktuje leki.

Pan doktor Kawczyński odpisał i każe natychmiast do szpitala. Zobaczymy co dam radę zdziałać.

24/01/08

powrot

no i mama w domu :)

Znowu woda

Mamie ściągnięto litr wody i ma wyjść jutro ale już niczego nie jestem pewna.
Czuła się po tym ściąganiu źle, była bardzo wymęczona kaszlem i zmartwiona skąd ta woda się ciągle bierze i czy już zawsze będą musieli jej ją ściągać :(

23/01/08

Woda

Lekarka w końcu zobaczyła zdjęcie płuc i się okazało że dziś jej znowu ściągają, wyjść ma jutro.

Po włosku

Przepraszam, nie zauważyłam że blog jest po włosku, nie mogę się dokopać gdzie to się zmienia.

Jutro odbieramy z Piotrem mamę ze szpitala.

21/01/08

Dzień Babci

Szkoda że się nie umowiliśmy kiedy będę u mamy z komórką, mogłyby wnuki tam dzwonić. Ale jeśli po wyjściu ze szpitala znajdzie babcia kartki z życzeniami albo jeśli wtedy zadzwonicie wnuczki mojej mamy kochane, się też ucieszy.

Mama wyjdzie ze szpitala prawdopodobnie w środę. Krew ma wporządku.. pani doktor podawała różne liczby ale się na tym nie znam, mówiła że czerwone krwinki rosną a limfocyty są wporządku, kiedy zapytałam czy to znaczy że niedługo krew się unormuje, powiedziała że się już unormowała.
Na opóźnienie wyjścia wpływ może mieć ewentualnie wynik dzisiejszego rentgena klatki piersiowej, który miała mama robiony po południu i nie udało mi się nic o nim dowiedzieć. Ale osłuchują mamę i opukują czyli chyba mniej więcej wiedzą na ile to płuco może być wolne od wody.

Ja kiedy opukuję mamy plecy słyszę wciąż wyraźną różnicę, prawo płuco dudni a lewe daje głuchy dźwięk, woda w opłucnej pewnie jest ale może nie aż tak dużo.

Mamie czasem się słabo robi, raz wczoraj po południu, raz dziś rano, nie wiem od czego to może być, może jeszcze zapytam lekarki ale pewnie to może być z wielu powodów, być może dlatego że mamie wciąż trzeba przypominać żeby piła, pije najczęściej za mało.

Kaszel się poprawił jak przyniosłam nowy syrop.. bez syropu kaszel ma okropnie męczący.

Ważna sprawa - mama ciągle jest pod "reżimem sanitarnym", który opisałam gdzieś niżej. Stan krwi się unormował ale odporność jest osłabiona więc trzeba będzie bardzo uważać żeby mamy czymś nie zarazić. Proszę miejcie to na uwadze w przypadku chęci odwiedzin.

Nie trzeba wynosić kwiatków ani sterylizować pokoju jak sugerowała jedna z moich sióstr :) Nie chodzi o sterylność lecz o ograniczenie kontaktu ze światem zewnętrznym, np. z listonoszem który krążąc po domach mógł coś złapać. Darek Korzeniewski jest bardzo zdziwiony tym wypisem mamy, fakt że mama wychodzi z tego pokoju ochronnego prosto na ulicę, my też z tatą w każdej chwili możemy coś złapać np. na zakupach i nie wiedzieć o tym i do domu przynieść. No ale z drugiej strony szkoda już mi mamy, ciągle w tym samym pokoju, jest zadowolona że jest sama w pokoju ale nie może się doczekać aż wróci do domu.

Po wyjściu ze szpitala ma być konsultacja wypisu z panią onkolog, ale prawdopodobnie od razu mama chemii nie dostanie, trochę chyba pobędzie w domu i popatrzy na swoje kwiatki. Kotka nie może się mamy doczekać, o nią chyba zapytam pani doktor. Lisa jest taka kochana i bardzo potrafi pocieszać, jej towarzystwo wpływa na mnie dobrze i na mamę napewno też. Trochę sobie z jej pokorzystałam w czasie mamy nieobecności ale chyba czas już ją oddać, mamie bardziej potrzebna.

Ps. to nie jest tak że piszę tu żeby nie musieć z nikim rozmawiać, ale na początku kiedy po raz kolejny komuś powtarzałam te same słowa (a jest nas sporo), stwierdziłam że to nie ma sensu. Jak ktoś ma pytania czy uwagi to oczywiście niech dzwoni czy pisze.

20/01/08

za oknem raczej jesien

Od kiedy zaczęłam do mamy jeździć rowerem sporo pada a najczęściej zaczyna padać kiedy wychodzę.. jako że rower mam bez chlapaczy. Pryszcze prosto w pupę :)

Mama nie gorączkuje, kaszel zdaje się zależy od syropu, bez syropu męczy się dużo bardziej. Zobaczymy co jutro powiedzą lekarze.

wiosna?

W mamy pokoju są biedronki :)

18/01/08

przed weekendem

Mama czuje sie i wygląda coraz lepiej, coraz mniej kaszle.
Z tego co z Grzesiem zrozumieliśmy, w płynie z opłucnej nie znaleziono komórek rakowych. Nie znaczy to że raka płuc nie ma, ale to chyba jednak lepiej że tych komórek nie znaleziono.
Szykuje sie mama do wyjścia, mówi że niedługo nie będą mieli gdzie się wkuwać, welflon przenoszą z miejsca na miejsce, do tego jeden okropny babsztyl wstrzykuje z wielkiej strzykawy w sekunde z czego ma mama stan zapalny na przedramieniu.
Dziś rano miła pielęgniarka znalazła wolną żyłkę koło kciuka za co dostała kawę.

16/01/08

Msza

24 lutego o 12:30 będzie Msza za mamę w kościele parafialnym.

15/01/08

zaczynamy

Mamie polepsza się krew. Szpik kostny zaczyna pracować coraz lepiej, o czym świadczą badania krwi z wczoraj i z dzisiaj.

Mamę rozbawił napis na drzwiach, prosiła aby zrobić zdjęcia i Wam pokazać.
Reżim ten oznacza, że może gościć u mamy jednocześnie jedna zdrowa osoba, w masce i fartuchu.




Mama rozmawia z Anią





Chyba wyszłam dość strasznie na tym zdjęciu, ale generalnie ten biały fartuch i maska dodały mi chyba powagi bo ludzie mi się na korytarzu kłaniać zaczęli ;)