Szkoda że się nie umowiliśmy kiedy będę u mamy z komórką, mogłyby wnuki tam dzwonić. Ale jeśli po wyjściu ze szpitala znajdzie babcia kartki z życzeniami albo jeśli wtedy zadzwonicie wnuczki mojej mamy kochane, się też ucieszy.
Mama wyjdzie ze szpitala prawdopodobnie w środę. Krew ma wporządku.. pani doktor podawała różne liczby ale się na tym nie znam, mówiła że czerwone krwinki rosną a limfocyty są wporządku, kiedy zapytałam czy to znaczy że niedługo krew się unormuje, powiedziała że się już unormowała.
Na opóźnienie wyjścia wpływ może mieć ewentualnie wynik dzisiejszego rentgena klatki piersiowej, który miała mama robiony po południu i nie udało mi się nic o nim dowiedzieć. Ale osłuchują mamę i opukują czyli chyba mniej więcej wiedzą na ile to płuco może być wolne od wody.
Ja kiedy opukuję mamy plecy słyszę wciąż wyraźną różnicę, prawo płuco dudni a lewe daje głuchy dźwięk, woda w opłucnej pewnie jest ale może nie aż tak dużo.
Mamie czasem się słabo robi, raz wczoraj po południu, raz dziś rano, nie wiem od czego to może być, może jeszcze zapytam lekarki ale pewnie to może być z wielu powodów, być może dlatego że mamie wciąż trzeba przypominać żeby piła, pije najczęściej za mało.
Kaszel się poprawił jak przyniosłam nowy syrop.. bez syropu kaszel ma okropnie męczący.
Ważna sprawa - mama ciągle jest pod "reżimem sanitarnym", który opisałam gdzieś niżej. Stan krwi się unormował ale odporność jest osłabiona więc trzeba będzie bardzo uważać żeby mamy czymś nie zarazić. Proszę miejcie to na uwadze w przypadku chęci odwiedzin.
Nie trzeba wynosić kwiatków ani sterylizować pokoju jak sugerowała jedna z moich sióstr :) Nie chodzi o sterylność lecz o ograniczenie kontaktu ze światem zewnętrznym, np. z listonoszem który krążąc po domach mógł coś złapać. Darek Korzeniewski jest bardzo zdziwiony tym wypisem mamy, fakt że mama wychodzi z tego pokoju ochronnego prosto na ulicę, my też z tatą w każdej chwili możemy coś złapać np. na zakupach i nie wiedzieć o tym i do domu przynieść. No ale z drugiej strony szkoda już mi mamy, ciągle w tym samym pokoju, jest zadowolona że jest sama w pokoju ale nie może się doczekać aż wróci do domu.
Po wyjściu ze szpitala ma być konsultacja wypisu z panią onkolog, ale prawdopodobnie od razu mama chemii nie dostanie, trochę chyba pobędzie w domu i popatrzy na swoje kwiatki. Kotka nie może się mamy doczekać, o nią chyba zapytam pani doktor. Lisa jest taka kochana i bardzo potrafi pocieszać, jej towarzystwo wpływa na mnie dobrze i na mamę napewno też. Trochę sobie z jej pokorzystałam w czasie mamy nieobecności ale chyba czas już ją oddać, mamie bardziej potrzebna.
Ps. to nie jest tak że piszę tu żeby nie musieć z nikim rozmawiać, ale na początku kiedy po raz kolejny komuś powtarzałam te same słowa (a jest nas sporo), stwierdziłam że to nie ma sensu. Jak ktoś ma pytania czy uwagi to oczywiście niech dzwoni czy pisze.
Iscriviti a:
Commenti sul post (Atom)
Nessun commento:
Posta un commento