01/04/08

No to sie chwale



Troche prywaty.
W koncu odebralam dyplom.
Komentarz mamy?
- Moglabys miec cos pod szyja.
:)

Ale i pogratulowala.
Rózyczki z gratulacjami dostalam od Piotrusia, sliczne prawda? Sprawil mi nimi duzo radosci, juz zapomnialam jak to jest byc obsypywana kwiatami ;)

Teraz czas na kolejne kroki w zalatwianiu kontynuacji nauki we Wloszech. Zrobie tam mgr z informatyki z kierunkiem na nauczanie, potem kurs na "insegnante di sostegno" - po tym kursie bede nauczycielem pomocniczym dla dzieci niepelnosprawnych. We Wloszech dzieci niepelnosprawne chodza do normalnych szkól, sa im przydzielani tacy nauczyciele pomocniczy, którzy pomagaja im w uczestniczeniu w zyciu klasy, szkoly, w nauce na ile jest to mozliwe.

O byciu nauczycielka nigdy wczesniej nie myslalam, ale kusila mnie zawsze praca z niepelnosprawnymi. Mysle ze w koncu odkrylam to swoje powolanie, jestem z tego powodu bardzo szczesliwa. No i w razie czego bede tez mogla zostac normalnym nauczycielem informatyki, matematyki i innych takich w szkolach srednich. Widzac zmiany jakie we mnie zachodza, prawie ze wierze ze bede miala odwage uczyc takie grono mlodych bandytów ;)

Dlugo mialam dylematy zwiazane z tym wyjazdem bo jest przeciez mama. Ale mamie byc moze bardziej niz mnie samej zalezy na tym zebym sie w koncu jakos ustawila. Napewno boi sie czy tam sobie poradze, ale mam nadzieje ze szybko jej pokaze ze potrafie sobie w zyciu poradzic. Leczenie moje odnosi wyrazne skutki, poprawia mi sie i zdrowie psychiczne i fizyczne. Ostatnio czulam sie dosc kiepsko ale to przez stres zwiazany z mama, ja bardzo przezywam kazdy nawet najmniejszy zwiazany z nia problem, nawet kupujac jej jakis jogurt potrafie dostac pomieszania kiedy próbuje wybrac cos co mamie bedzie smakowalo i sluzylo, jak wiecie, nie jest teraz latwo z mama pod tym wzgledem. Co wiec dopiero z problemami naprawde powaznymi. Jeszcze do niedawna czulam ze mam jakotaka kontrole nad tym co sie z mama dzieje, ale od czasu zlamania stawu, zupelnie jestem pogubiona w tym co sie z mama dzieje i nie potrafie juz szukac lekarzy odpowiedzialnych lub nowych specjalistów po Polsce.. nie wiem z kim teraz rozmawiac w spr. mamy, w hospicjum sami chyba nie wiedza na co mama sie leczy, przydalaby sie kontrola ortopedyczna kolana które mame boli od upadku, ale jak to zorganizowac? Nie mówiac juz o tym zeby znalazl sie jakis ortopeda który by sie wypowiedzial konkretnie na temat tego biodra, bo wersji w sprawie zrastania czy operowania to juz z 10 bylo.

Grzesiu zalatwil konsultacje w spr. mamy z kardiochirurgami z Gdanska, wg nich mama powinna poddac sie operacji serca, ale najpierw musi zaczac chodzic, wiec sprawa chodzenia jest bardzo wazna w tym momencie a nic o tym nie wiadomo, zadnych przewidywan, zadnego w zasadzie zainteresowania faktem.

Dylematy zwiazane z wyjazdem do Wloch mialam w zwiazku z tym ze nielatwo jest zostawic mame z tymi jej wszystkimi chorobami, ale pan psycholog przekonal mnie do tego ze powinnam jechac. Uzmyslowil mi ze skoro rodzine mam duza, nie moze byc tak ze wszystko spoczywa na moich barkach. I ze to, ze w koncu mam szanse na normalne, satysfakcjonujace zycie, powinno byc dla rodziny wazne, tym bardziej ze wielokrotnie slyszalam ze sie o mnie martwicie. Pan psycholog zasugerowal zebyscie mi sie zlozyli na podróz do Wloch, jednak to wg mnie przesada, z dojazdem tam jakos sobie poradze, moze nawet jakas okazja bedzie zeby sie z kims zabrac, znajomy czesto jezdzi do Wloch i byc moze czesc podrózy mialabym gratis.

Nie wiem czy rodzenstwo moje zdaje sobie sprawe z tego, ze w zwiazku z mamy choroba, kazdy z nas ma prawo do dwóch tygodni wolnego na opieke nad mama. Ja bym mogla przyjezdzac na wakacje, ferie.

Jest tez coraz czesciej przypominana w rodzinie propozycja opiekunki, która byc moze tak czy inaczej bedzie trzeba wynajac. Skladajac sie razem mysle ze to nie wyjdzie za duzo do zaplacenia. Ja zamierzam we Wloszech oczywiscie oprócz studiowania - pracowac, wiec mam nadzieje ze równiez bede mogla sie dorzucic.

Nie jest mi latwo zrezygnowac z opieki nad mama, jednak latwiej jest byc przy niej i wiedziec dokladnie co sie dzieje. Ale miejmy nadzieje, zdrowie mamy bedzie sie wciaz polepszac i bedziemy miec wszyscy mniej powodów do zmartwien.

Mój wyjazd do Wloch to jedna sprawa, mam nadzieje ze zostalam zrozumiana.
Jest tez druga sprawa, wlasciwie prosba.

Póltora roku temu wyrwano mi zeba, górna trójke. Duzy to problem nie jest, rzadko smieje sie szczerzac zeby, wiec jest to prawie niewidoczne (jak przynajmniej niektórzy twierdza), no i w jedzeniu tez niespecjalnie przeszkadza.
Jednak jesli tam czegos nie wstawie, zepsuje mi sie zgryz, juz zaczynam odczuwac ze zeby sie zjezdzaja. Gdy którys z zebów ubywa, dwa sasiednie sie zjezdzaja i zgryz deformuje sie, jeden mój kolega cos takiego ma i mówi ze bardzo zaluje ze sie tym nie zajal.
No i sprawa jest taka, ze rozwiazania sa rózne, moge np. zalozyc most, jednak dentysta stwiedzil ze szkoda niszczyc te dwa sasiednie zeby które sa zdrowe. Najlepszym rozwiazaniem jest implant i na to sie w zasadzie zdecydowalam tylko ze.. kosztuje to mniej wiecej 3000 zl.
To tylko taka luzna propozycja z mojej strony. Ja naprawde jestem w tej chwili nastawiona na zmiane zycia. Zamierzam od lata badz jesieni zaczac pracowac. Ile bede mogla zaoszczedzic - to zalezy ile wyniosa mnie studia, najprawdopodobniej beda kosztowac mnie malo ze wzgl. na niski status majatkowy. Bede miala jakas stala prace, Giuseppe obiecal mi tez podsylac uczniów do korepetycji.
Mimo wszystko nie wiem jak wyjde finansowo, nie wiem ile wyniesie mnie zycie itd. Ale za 2 lata powinnam podjac normalna prace. Czemu o tym pisze? Bo prosze tych, co ewentualnie mieli by taka mozliwosc i checi, o pozyczke. Nie licze ze ktos z Was da mi te 3000 ale jesli rozlozy sie to na pare osób, beda to sumy o wiele mniejsze. Obiecuje oddac jak tylko bede mogla.

Bardzo Was o to prosze, no i sprawa niestety dosc pilna bo chce to zalatwic przed wyjazdem do Wloch, tam by to kosztowalo o wiele wiele wiecej.

W razie gdyby ktos sie zdecydowal, podaje nr mojego konta:
38 1140 2004 0000 3302 3993 8732.


Teraz troche zdjec z okolic okolowielkanocnych.

Prawda że śliczny koszyk z pisankami przygotowała Jessi? :)





jajo po japońsku



Dwie nowe brunetki





I reszta towarzystwa

Jessi pracuś postarała się o świąteczny nastrój i smakołyki



Śliczna mimo wilkołaczych oczu Agnieszka



Zmarźluszki



Rodzice jednego z nich



Nie było dużo tych zdjęć.

Na razie to tyle.

Acha, byłam dziś wieczór u mamy i jakby zaczynała się aklimatyzować.
Trochę się boję o kolano pod złamanym biodrem, wydaje mi się opuchnięte i boli mamę bardziej niż ten staw połamany, brała morfinę ze wzgl. na kolano. IMO powinien obejrzeć je jakiś ortopeda, obawiam się że było skręcenie i coś się tam mogło uszkodzić :(