27/01/08

Chyba się nie nadaję

Do jeżdżenia do szpitala może tak. Ale tak poza tym.. nawet w szpitalu nie udało mi się mamy namówić żeby tych jogurcików co jej przynosili nie piła.

Po prostu nie mam tu siły przebicia.
Ewa np. by mamie kurtke zapięła jak wracała ze szpitala a mi się nie udało bo mama wiedziała lepiej i teraz mama smarcze i znowu gorączkuje. Jak jej wiozłam do szpitala ciepłą spódnicę na wyjście to ze strachem że mnie okrzyczy, że się będzie denerwować.

Po prostu to co ja mam do powiedzenia jest nie ważne, ciągle widać jestem za smarkata.

Ma mama od przypnajmniej przedwczoraj sińce na nogach nie wiadomo od czego. Z Grzesiem i z Internetem ustaliliśmy że może to być objaw złego dawkowania acenocumarolu - to bardzo ważny lek. Mamie zwiększyli dawkę w szpitalu, być może ze względu na te jogurciki. No ale co. Usłyszałam od Grzesia że zła dawka może być śmiertelna i że może lepiej zmniejszyć dawkę, po czym on poszedł do kościoła a ja z tym tu zostałam. Próbuję się kontaktować z dr Kawczyńskim ale bezskutecznie. Te sińce niestety zobaczyłam dopiero wczoraj wieczorem, mama je ukrywała. Próbowałam coś delikatnie o tym z mamą i tatą porozmawiać ale tata choć się dość przejął, szybko przeszedł do tematu "kiedy idziemy do kościoła", może by zaprosić Piotra na kawę co by w piecu napalił i do kościoła potem zawiózł. Biedny Piotr. A mama podsumowała że najwyżej umrze i będzie po kłopocie.

Napewno, nawet ze względu na to przeziębienie i gorączki mama powinna porozmawiać z lekarzem, moim zdaniem powinna być to wizyta domowa, mama nie ma siły na obijanie się po przychodniach. Prawdopodobnie trzeba wcześniej zbadać krew. Bo nie je mama już tyle tych jogurcików.. wogóle niewiele je i być może krzepliwość się zmieniła i właśnie - trzeba zmienić dawkowanie leku.

Jak mama wróciła ze szpitala zapakowałam jej leki na tydzień do tych pudełeczek wg wypisu i wiedziałam co wkładałam, no ale mama wiedziała lepiej i nie wzięła jednej tabletki rano, mówiła że to na kaszel i nie potrzebuje. Wzięła ją na noc i nie mogła spać bo to była jak jej tłumaczyłam tabletka odwadniająca i musiała biegać siusiać. A rano tłumaczyłam mamie i pokazywałam te leki i ulotki co jest co - mama wiedziała lepiej.

No i nawet nie wiem jak mama teraz te leki bierze, czy czegoś nie odstawia..

Jadła mama wcześniej w szpitalu wmiarę zdrowo, teraz znowu te przeterminowane, niektóre być może rakotwórcze puszki, popłukane fusy itp.

Sniadanie tacie mama przygotowuje bo wie lepiej co trzeba wypchnąć z lodówki jako pierwsze, objad tylko raz próbowałam zrobić, prawie zdążyłam ale mama się obudziła i dalej robiła po swojemu.

Odechciewa się mamie te plecy opukiwać jak mama tak lekko traktuje leki.

Pan doktor Kawczyński odpisał i każe natychmiast do szpitala. Zobaczymy co dam radę zdziałać.

Nessun commento: