Mama czuje sie i wygląda coraz lepiej, coraz mniej kaszle.
Z tego co z Grzesiem zrozumieliśmy, w płynie z opłucnej nie znaleziono komórek rakowych. Nie znaczy to że raka płuc nie ma, ale to chyba jednak lepiej że tych komórek nie znaleziono.
Szykuje sie mama do wyjścia, mówi że niedługo nie będą mieli gdzie się wkuwać, welflon przenoszą z miejsca na miejsce, do tego jeden okropny babsztyl wstrzykuje z wielkiej strzykawy w sekunde z czego ma mama stan zapalny na przedramieniu.
Dziś rano miła pielęgniarka znalazła wolną żyłkę koło kciuka za co dostała kawę.
Iscriviti a:
Commenti sul post (Atom)
Nessun commento:
Posta un commento