06/02/08

środa

No to małe podsumowanie ostatnich dni.
Mama ma miłą pielęgniarkę, potrafi się uśmiechać nawet w taki ponury dzień jak dziś, z tego co zauważyłam wszyscy oprócz niej chodzą dziś struci. Ale po jej dzisiejszej krótkiej wizycie jakoś milej się zrobiło. Była dziś drugi raz. Mama oczywiście niewiadomopoco bardzo się przed tymi wizytami i wtrakcie denerwuje, ale w końcu chyba się przyzwyczai.
Teraz czekamy na wyniki krwi mamy, ma to dostarczyć niezastąpiony Michał. Może będzie wszystko ok. Chodzi o stwierdzenie czy po dodaniu nowego leku na nowotwór nie będzie trzeba zmienić dawkowania acenocumarolu. Pielęgniarka trochę się zdziwiła że sama dr Sadowska nie dała skierowania na badanie krwi, w związku z czym miałam trochę zamieszania. Ale od niedługa te sprawy przejmie chyba nowa doktórka która chyba wpadnie w przyszłym tygodniu. Albo później, jakiś problem z samochodami mają. Na pielęgniarkę też czekamy w przyszłym tygodniu.

Mama wczoraj w świetnej formie była, poszliśmy nawet na małe zakupy i spokojnie sobie po Muszkieterach chodziła, wogóle się nie zmęczyła, widać powietrze jej dobrze zrobiło no i dzień był piękny.
Dziś boli ją głowa i ma lekko podwyższoną temperatuję (37). Ale dziś mało kto w formie, może odpocznie i pogoda się poprawi..

Acha, byliśmy z mamą u dr Tujakowskiego - częstował nas czekoladkami i było miło ogólnie :) Potwierdził terapię hormonalną, dał receptę i kazał wrócić za 3 miesiące do kontroli.

Niech to słońce wróci bo jak nie to się chyba pozabijamy.

Nessun commento: