18/03/08

dzis

W sprawach medycznych zaczynam sie juz gubic, pomiedzy biurokracja, powaga chorob i tzw. smarowaniem dokladnie tam gdzie trzeba i nie za cienko nie za grubo itd.
Byly dzis 3 wizyty medyczne ale ja juz naprawde zagubiona, i zmeczona tematem. W kazdym razie amputacji raczej nie bedzie bo wg Tujakowskiego nie ma to sensu, operacje biodra jak sie da to robic ale trzeba umiec podejsc pana od operacji tak zeby mu sie znowu zachcialo (pan doktor zna sie na socjotechnikach i manipuluje), byc moze bedzie trzeba mame z raz lub dwa przewiezc na radioterapie do Bydgoszczy lub Gdanska.
Opieka w szpitalu jestem sszokowana, wogole nie przejmuja sie mamy biodrem i rzucaja ja z miejsca na miejsce, wczoraj poprosili o przesiascie sie na drugie lozko bo to ktore dostala bylo porzyczone... lekow zapomnieli jej dawac... wczoraj bylam naprawde..wkurzona.., dzis po prostu mam dosc.

Chociaz tekst pani pielegniarki "W jaki sposob pacjentka leżąca zlamala biodoro?" byl nawet zabawny.

Dobra wiadomosc to ta, ze mama dzis, przynajmniej rano kiedy sie z nia widzialam, czula sie duzo lepiej i to ze odkryto przyczyne powodu problemow z ukl. moczowym - infekcja nerek.

Wody w plucach podobno nieduzo ale pani doktor prowadzaca nie umie powiedziec co to znaczy "nieduzo" bo nie pamieta ile.

Dalsze poczynania w spr. biodra maja sie zaczac najwczesniej w czw. kiedy to miejmy nadzieje zechca sie komunikowac z oddzialu na ktorym mama lezy z ortopiedia. I dalej konsultacje konsultacje konsultacje

No, jednak cos napisalam.

Dla rozluznienia wklejam zdjecie wielkiego milosnika zwierzat :)

Nessun commento: